Byliśmy dziś razem
w naszym miejscu.
Letni wiatr rozwiewał
moje włosy.
Uśmiechnąłeś się na to tak,
jak tylko Ty potrafisz.
Zapach Twoich perfum
drażnił mój nos.
Pomarańczowo-żółta
poświata wieczornego nieba
oświetlała Twoją twarz
spaloną słońcem.
Szeptałeś czule
do mojego ucha,
że kochasz.
Palce naszych dłoni
mocno splecione,
jakby nigdy nie chciały
się rozdzielać.
Ciepło Twojej skóry
przenikało mój chłód,
trafiając wprost do serca.
Każdym dotykiem
swoich stalowych tęczówek
sprawiałeś, że moja krew wrzała.
Otwieram oczy.
To tylko kolejny o Tobie sen...
Komentarze
Prześlij komentarz